Wtorek, 25 kwietnia 2017
Jezioro Kamienieckie, Przybrodzin
We wtorek postanowiłem rozruszać się nieco na rowerze i delikatnie pośmigać powyżej 50 km. Udało się. Najpierw udałem się w kierunku Jeziora Kamienieckiego, gdzie w Kamieńcu odbijam w prawo przed jeziorem i udaję się wzdłuż singla do Rękawczynka po drodze przejeżdżając przez ciekawą rzeczkę:

Następnie przez Orchowo drogą wojewódzką jadę do Adamowa, gdzie odbijam na Tręby Stare zobaczyć jak się ma poziom wody.

Widok na miejscu jest nieciekawy. Przejrzystość wody jest mała (pewnie ze względu na kwitnienie), natomiast jej poziom załamuje. Można już suchą nogą przejść na drugą stronę wyspy (o ile lubi się brodzić po kolana w błocie - spróbowałem, nie polecam).

Na starym brzegu jeziora w tym miejscu można ujrzeć, że ubyło lekko z 3 metry wody... Jeszcze kilkanaście/kilkadziesiąt lat i jeziora nie będzie...
Następnie udałem się wzdłuż Jeziora Powidzkiego do Przybrodzina. Tam wszedłem na pomost i doznałem aktu bezmyślnego wandalizmu:

Podczas odpoczynku zawiał spory wiatr i zdmuchnęło mi rękawiczkę, która wpadła do wody. Pływa sobie pewnie teraz gdzieś w trzcinach, a ja muszę zainwestować w nowe...
Ponapawałem się jeszcze widokiem i ruszyłem dalej.

Powrót przez Wylatkowo i szlak zielony, ale przez Gaj, a nie Kinno.

Następnie przez Orchowo drogą wojewódzką jadę do Adamowa, gdzie odbijam na Tręby Stare zobaczyć jak się ma poziom wody.

Widok na miejscu jest nieciekawy. Przejrzystość wody jest mała (pewnie ze względu na kwitnienie), natomiast jej poziom załamuje. Można już suchą nogą przejść na drugą stronę wyspy (o ile lubi się brodzić po kolana w błocie - spróbowałem, nie polecam).

Na starym brzegu jeziora w tym miejscu można ujrzeć, że ubyło lekko z 3 metry wody... Jeszcze kilkanaście/kilkadziesiąt lat i jeziora nie będzie...
Następnie udałem się wzdłuż Jeziora Powidzkiego do Przybrodzina. Tam wszedłem na pomost i doznałem aktu bezmyślnego wandalizmu:

Podczas odpoczynku zawiał spory wiatr i zdmuchnęło mi rękawiczkę, która wpadła do wody. Pływa sobie pewnie teraz gdzieś w trzcinach, a ja muszę zainwestować w nowe...
Ponapawałem się jeszcze widokiem i ruszyłem dalej.

Powrót przez Wylatkowo i szlak zielony, ale przez Gaj, a nie Kinno.
- DST 65.95km
- Teren 28.00km
- Czas 03:19
- VAVG 19.88km/h
- Sprzęt Kross Level B8
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
O kurcze - masakra z tą wodą. Wpadłeś w butach do tego błota aż po kolana, czy w miarę szybko się wycofałeś?
sebekfireman - 08:15 poniedziałek, 1 maja 2017 | linkuj
Komentuj